NIEBIESKIE PIÓRO

WARSZTATY

KAL 2007
III warsztaty literackie Klubu Niebieskie Pióro (20–22 IV 2007):

Pensjonat Teresa, jego przemiła właścicielka – pani Teresa Heigelmann i mazurskie pejzaże:
p11.jpg p12.jpg p13.jpg p14.jpg p15.jpg p16.jpg

Grupowe zajęcia z instruktorem warsztatów – Kazimierzem Burnatem:
w11.jpg w12.jpg w13.jpg

nocne poetów rozmowy:
k11.jpg k11a.jpg k12.jpg k13.jpg

i praca indywidualna czyli ludzie wiersze piszą:
k13a.jpg k14.jpg k14a.jpg

Rodzinna atmosfera przy stole:
i11.jpg

i zupełnie inny obraz rodziny w przedstawieniu Matka i Lampart:
t11.jpg t12.jpg t13.jpg

Prezentacja wierszy uczestników warsztatów:
t14.jpg t14a.jpg t15.jpg

była częścią plebiscytu na najciekawszy utwór. Zwyciężył Zygmunt Kot ale wszyscy poeci otrzymali upominki:
11.jpg 12.jpg 13.jpg

Podczas uroczystego zakończenia warsztatów Kazimierz Burnat został oficjalnie powitany w gronie Klubowiczów:

Przewodnicząca Rady Klubu dziękuje wszystkim, którzy przyjechali do Kalu: za wiersze, za miłe słowa, za ciepłą atmosferę. Do zobaczenia na kolejnych warsztatach!

Zdjęcia z archiwów Andrzeja Niżewskiego i Ewy Bugajnej.

ZAKOPANE 2004

Pierwsze Warsztaty Literackie Środowiska Policyjnego miały miejsce w dniach 4-5 października 2004 r. we Wrocławiu, podczas Inauguracji Roku Kulturalnego w Policji. Udział w nich wzięli funkcjonariusze Policji z całej Polski. Po raz drugi członkowie klubu „Niebieskie Pióro” spotkali się w dniach 14-17 kwietnia 2005 r. w Zakopanem, gdzie doskonalili swój warsztat poetycki pod okiem zawodowego instruktora literackiego – Adolfa Krzemińskiego. Podczas zajęć uczestnicy analizowali wiersze Herberta, Różewicza, Grochowiaka. Prezentowali również swoją własną twórczość. W przepięknych zakopiańskich krajobrazach szukali natchnienia do dalszego tworzenia. Rozmawiali ze sobą o otaczającym ich świecie i o tym, jak najpiękniej można go opisać.

w2.JPG

w1.JPG w3.JPG

Już dziś zapraszamy policyjnych literatów na kolejne spotkanie członków klubu, które odbędzie się w dniach 20-22 kwietnia 2007 r. na Mazurach – w Kalu k/Węgorzewa.

1 komentarz »

  1. Jesteśmy w Kalu. Podobno. Przyjechaliśmy w nocy, więc mogłam tylko zakładać, że to miejsce docelowe. Ciemno, zimno i mokro. Na zewnątrz, bo pensjonat – nasz dom na najbliższe dni – okazał się całkiem, całkiem. Pogoda pod zdechłym Azorkiem – oszalały wiatr rzucał się do okien, pędził po dachu ciskając strugami deszczu, to gradowymi kulkami. Ponoć Bóg, gdy chce kogoś pokarać, rozum mu odbiera. Widać nagrzeszyłam… Prawie maj, to i ja odziana jak na majówkę. Nim ostatecznie odpłynęłam w senny niebyt, odegrałam uwerturę na zęby i szczękę – dobrze mi tak. A rano obudziły mnie blask i Cisza. Jeszcze z pajęczynką snu na powiekach uniosłam rolety. Widoku, który ujrzałam, nie zapomnę nigdy. Okno wypełniało jezioro satynowe, turkusowo-błękitne. Słońce zdążyło już oprzeć podbródek o taflę jeziora i pracowicie naklejało rybie łuski – coraz ich więcej i więcej. Trzciny zielonymi cieniami kłaniały się złotemu bożkowi i ta poranna toaleta pary łabędzi… Garbata wierzba ugięła ramiona, jakby chcąc napoić ledwie narodzone listki srebrnym naparem toni. Twarz jeziora – to marszczyła się, jakby zdziwiona, to wygładzała pogodnie. A Cisza stała – nieruchoma, dostojna, święta. Byłam tam. Świadkiem poezji Boga.

    Komentarz autor balLADYna — wtorek, 17.07.2007 @ 16.33

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog at WordPress.com.