Balcerska Wiesława
Urodziła się na Mazowszu. Od dziecka bliska była jej sztuka, a w szczególności literatura piękna. Ukończyła Wydział Prawa Uniwersytetu Łódzkiego, a niespełnione marzenia o studiowaniu filologii polskiej lub dziennikarstwa przez wiele lat realizowała w swojej pracy zawodowej – jako rzecznik skierniewickiej policji i pracownik zespołu prasowego MSWiA. Próby poetyckie podejmowała już w wieku 13-14 lat. Debiutowała tomikiem pt. „Szepty jesienne” (2001), a rok później opublikowała zbiorek wierszy zatytułowany „Pędzlem i piórem czyli Galeria Poetycka”. Potrafi być zarówno liryczna jak i satyryczna. Pod pseudonimem balLADYna publikuje kreślone ostrym (ale niezmiennie niebieskim) piórem teksty, m.in. w tygodniku ogólnopolskim Angora oraz w tygodniku regionalnym Głos Skierniewic i Okolicy.
W 2005 r. oddała do rąk czytelników dwie przepiękne liryczne miniaturki poetyckie „Czas czeremchy” i „Poruszyć kamień”. Laureatka wielu konkursów poetyckich (O wieniec akantu, Niebieskie Pióro, Niebieska Szpilka).
______________________________________________________________________
„GROTESKI NIEBIESKIE”:
TAKA I JUŻ
Gdy on chce właśnie, ja niekoniecznie;
Ogół za forsę, a ja… społecznie;
Ktoś tylko lubi – chcę, by pokochał;
On pragnie soute – nie, ja w pończochach…
Plaża nudystów – mam golf i szalik;
Czym nie powinnam, lubię się chwalić
I żalić, chociaż tego nie zmienię;
Oni… piastują, ja – mam sumienie;
Żółkną – wiadomo, że są zazdrośni,
A ja na odwrót – nie mam nudności.
Ani gnuśności, co już mi wolno.
Gdy na łeb pędzą, ja właśnie – wolno;
Gdy potwierdzają, to ja zaprzeczam;
Policjant – facet, a ja… kobieca;
Modny „hip hop” – ja do Szopena;
Inni… kostnieją, a ja się zmieniam
I mniemam często, choć jestem w błędzie.
Nie ma mnie nigdzie, a jestem wszędzie.
Mówię pas – choć chcę i to koniecznie.
W ogóle ze mną nie jest bezpiecznie.
Bo ja, proszę publiczności, jestem pełna przeciwności;
Do przesady w dodatku mam skłonności –
Ale jestem TAKA I JUŻ.
Puls sto czterdzieści – ja w pracy jestem;
Durnie, aż skręca – ja piszę wiersze;
Okoniem staję nieuczciwości –
To ponoć także dowód skrajności;
Tam, gdzie „olano” – to ja odwrotnie;
Gdy śmiać się trzeba – cierpię okropnie;
Gdy prawdę prawię, znaczy – nawijam;
Choć przynależę – jestem niczyja;
Gdzie trzeba… w mordę – kulę się w kulę;
Inni na „friko” – ja właśnie „bulę”
Tylko flirtuję – on, do ołtarza;
Błędy, a jakże, lubię powtarzać
I stwarzać sama sobie problemy.
Lecz na tym świecie nikt mnie nie zmieni
I nie odmieni mych uczuć barwy –
Z blue… w bleck np. – za żadne skarby!.
Tulę do serca – czym inni gardzą;
Gdy wszyscy trochę – ja właśnie bardzo;
Robią „wydmuchy” – ja na poważnie;
Gdy trzeba czmychnąć, to ja odważnie
I nierozważnie, gdzie trzeba badać;
Ba, trwam w najlepsze, gdy winnam „spadać”.
Bo ja, proszę publiczności, mam w sobie tyle naiwności,
Co mnie (o zgrozo!) przestało złościć,
Bo jestem TAKA I JUŻ.
PRZESŁANIE, czyli CZTERY MORAŁY Z BAJKĄ
Na szklanej górze, w obłokach niemal, miała królewna namiastkę nieba;
Tam na wyżynach dobrze jej było – bezkolizyjnie, błękitnie, miło.
Nie docierały tu złe uczucia, a ona spała – jakby bez czucia.
Niejeden książę tutaj przybywał; prosił, zaklinał – była… nieżywa.
Pomimo swoich książęcych manier, na niej wrażenia nie robił żaden.
Ba, SMS-sy nie pomagały – królewna była kawałkiem skały.
Na nic się zdały iskrzenia oczu; co był już prawie, zjeżdżał… po zboczu. zniosła się ponad pokusy życia. Góra też była nie do zdobycia.
Razu pewnego, jakoś tak latem, przywlókł się rycerz na starej szkapie –
Zagiął ci parol na górę szklaną, a także na tę, co wlazła na nią.
Rycerz, choć w swego konia był wieku, rozpalił gwiazdy pod jej powieką;
Cóż, rozespanie plus siwa głowa, to już mieszanka jest wybuchowa.
Królewna chociaż snem mocnym spała, tak rozbudzona, sama… zjechała.
Co też się działo pod górą szklaną… Opamiętanie zaś przyszło rano;
Lecz już za późno było na lament – szlag trafił owej królewny wianek.
Rycerz nie bacząc na szloch kobiecy, jak każdy facet, pokazał… plecy,
I wtedy właśnie się okazało, że… nierycerskie to było ciało.
Morały:
1. Z historii o górze konkluzja wynika, że miłość jest pokrętna, tak jak… polityka.
2. Pamiętaj, o ile z mężczyzną co nie co cię łączy –
kim innym jest, gdy zaczyna; kim innym, gdy kończy.
3. Im wyższa jest góra, tym gorszy upadek –
na tej odległości traci zwykle… zadek,
4. Znów wspiąć się na górę – to nie lada wyczyn;
a więc się nie staczaj… chociażby z tych przyczyn.
___________________________________________________________________
WIERSZE LIRYCZNE:
ŚWIATŁEM CIĘ PRZENIKNĄĆ
inspirowane wierszem K. I. Galczyńskiego
pt. „Pylem księżycowym”
Deszczem diamentowym
Siąść na rzęsach Twoich…
Być iskrami Leonid
Dla Twych dobrych źrenic,
Rękawiczką dla Twej dłoni,
Chwilą – której czekasz,
Płatkiem kwiatu czeremchy,
Purpurą jesieni.
Światłem Cię przeniknąć –
Dotykiem na przestrzał…
Być zorzą o świcie i granatem nocy.
Bezustannie odkrywać,
Pieścić w strofach wiersza…
I gdy śpisz –
Bezpiecznym ramieniem otoczyć.
AKTualna
Nie musisz mnie
Szukać, wybierać, nabywać…
Masz mnie:
Na krótko – długo,
Na raty,
Bez odsetek wspomnień,
Bez drobnej reszty niedomówień.
Nie musisz ode mnie odchodzić,
Ani odprowadzać – podatku,
Rejestrować, clić,
Ani odzyskiwać.
Nie musisz mnie więzić –
Jestem zakuta w twoje ramiona.
Jestem –
Ogrodem obietnic
Z dobrowolnego nadania;
Aktem
Bez własności
Woli –
Aktualna
DO DZIEWCZYNKI
Mała Dziewczynko – we mnie.
Cicha i bezwolna.
Bolesna.
Przenajświętsza.
W słońcu niepogodna,
Wylękniona i drżąca w chłodzie samotności.
Dziewczynko Bez Przyszłości.
Wspólniczko dzieciństwa
Tak bardzo spóźniona,
Z ciężkim bagażem niespełnienia.
Dziewczynko Bez Imienia.
Nie proś – nie chcę Cię już gościć.
Zwolnij pokój w hotelu duszy
Lub dorośnij.