Raszkowska Alicja
Najpierw nauczyła się czytać, a dopiero potem jeździć na rowerze. Być może to zdecydowało, że znacznie częściej można zobaczyć ją z książką, niż uprawiającą sport. Zazwyczaj ma także przy sobie coś do pisania i odtwarzacz muzyki w kieszeni, a na nogach stare trampki, znoszone od długich spacerów po ukochanym mieście.
Rocznik 1989, rodowita warszawianka, aktualnie uczy się w bardzo matematycznym XIV LO im. Stanisława Staszica, co jednak nie przeszkadza jej pisać wierszy. Literacko zadebiutowała już w podstawówce, pisząc własną książkę, która aktualnie leży gdzieś na dnie „szuflady wstydu”, jednak prawdziwą pasję pisania rozwinęła dopiero w gimnazjum.
Oficjalnym debiutem był XVIII Festiwal Poezji Współczesnej XIV LO, na którym zajęła III miejsce i otrzymała 4 wyróżnienia za wiersz „Moje własne ZOO”. Bez fałszywej skromności może stwierdzić, że jest bardzo dumna z pierwszego wystąpienia publicznego, chociaż podejrzewa, że dalej może nie być już tak różowo.
Jak każda nastolatka uczestniczy czynnie w różnego rodzaju zajęciach – od gier RPG do fotografii cyfrowej – i ma nadzieję na świetlaną przyszłość. Uwielbia koncerty rockowe, chodzenie po kawiarniach i pieczenie ciastek. Niedawno odkryła pasję żeglarską i pragnie zdobyć stopień żeglarza, chce także zacząć się wspinać, w czym jednak przeszkadza lęk wysokości. Kierunek studiów nie został jeszcze sprecyzowany, aktualnie waha się między informatyką i filologią klasyczną, a może zdecyduje się na architekturę?
______________________________________________________________
MOJE WŁASNE ZOO
Zespół
Ograniczonej
Odpowiedzialności
Za kratami, z miską pod nos
siedzę we własnym, ciepłym ZOO
nic mi się nie stanie
kraty mnie obronią
klatka jest bezpieczna
klatka broni dostępu
klatka zabiera myślenie
klatka daje spokój
Mówią, że życie tam gdzie wolność
mówią, że spokój to nie życie
mówią, że bezczynność zabija duszę
Nie będę słuchać tłumu
wielkiej tłuszczy o wspólnych racjach
i jednym sercu rozdartym na miliony
które nie bije
Ale ogół zawsze ma w końcu rację…
Wiersz niezły, ale psuje go ostatnie zdanie.
Komentarz autor blup — wtorek, 27.02.2007 @ 13.06
Ostatnie zdanie wg mnie go właśnie wzmacnia i sprawia, że z pospolitego wiersza robi się coś więcej.
Komentarz autor Wercik — sobota, 17.11.2007 @ 22.06