NIEBIESKIE PIÓRO

Branica Piotr

branica.JPG

Urodzony w 1971 roku. Absolwent Wydziału Politologu UMCS w Lublinie. O 1998 roku – policjant. Pracuje w Sekcji Techniki Kryminalistycznej KMP Lublin, gdzie pełni społecznie funkcję Przewodniczącego Zespołu ds. Upowszechniania i Promocji Kultury w Policji. Żona Anna, córki: Weronika i Aleksandra.

W rodzinie nikt nie pisał, dziadek i pradziadek mieli zdolności muzyczne, ale to były czasy, kiedy trudno było je rozwijać. Piotr zaczął pisać na poważnie w szkole średniej. Ale przychodziły nowe obowiązki, potem rodzina, dzieci, więc pisanie trzeba było odłożyć na bok. Mimo tego pasja okazała się większa. Dziś już nie przyjmuje tłumaczenia, że nie ma czasu. – Muszę go wykradać – uśmiecha się. Kiedy już śpi cały dom, siada, żeby jeszcze na chwilę zebrać myśli. Nie zawsze skutecznie, bo po całym dniu pracy w polu i służbie w komendzie jedyne, co szybko przychodzi, to sen, a nie zaskakujące porównania albo przenośnie. Tworzy wiersze, fraszki, stawia pierwsze kroki w prozie. W swoich utworach wyraża bunt przeciwko przedmiotowemu traktowaniu człowieka oraz szarej prozie życia. Kocha kolory, wolne chwile poświęcając także fotografii, wędkarstwu i turystyce.

______________________________________________________________

OŻYWIENIE

To czas, gdy srebrni aniołowie
nachyleni w milczeniu
nad brązowym kobiercem czasu,
zroszeni zmęczeniem,
między wstęgami zieleni,
snują marzenia o snopie chleba,
siedząc na zmęczonym kamieniu.
To czas, kiedy wędrowcy biegną
z zachodu na wschód,
a iskra nadziei wzlatuje wysoko,
drwiąc sobie z odcieni szarości.
Ja wiem, że za drzwiami
czeka moja ciepła miłość.

KRAINA

Skryta pod zamkniętą powieką,
słodka pani, królowa zmęczenia.
Cicha, drgająca, spokojna,
roztańczona, skąpana w blasku
srebrnego brata,
kołysana gałęzią słowika.
Czasami rozszalała złowieszczo
w piorunach burzy
uciekasz przede mną
i choć bym nie chciał, powracasz.
Piastunko dobrych snów.
Urodziłaś się wtedy,
gdy tarcza bursztynu dotknęła krawędzi ziemi.
Odeszłaś w lekkim powiewie zorzy
skąpanej w porannej rosie.
Będziesz wtedy na pewno,
gdy nadejdzie ta chwila,
by ogarnąć zupełnie me zmęczone źrenice.

OJCIEC

Ojciec to ten, z którego pochodzi całe me jestestwo
To ten, co pracuje na chleb,
To ten, co porusza cały okrąg ziemi,
To ten pracą ma zmęczone ręce,
To ten – Jutrzenka Świata,
To ten, co skarci, przytuli,
Ojciec to ten – pan każdego tchnienia,
To ten, co kieruje chrystusową barką,.
To ten zamknięty za klauzury murem,
To ten, którego starość mam pocieszyć,
To droga, którą sam podążę.

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog at WordPress.com.