Niżewski Andrzej
Mieszkaniec Boguszowa Gorc.
Pierwsze utwory literackie publikował w latach 1964/1967 w wewnętrznym piśmie kolegium jezuickiego, w którym studiował filozofię.. Ukończył prawo na Uniwersytecie Wrocławskim.
Poetycko zadebiutował w 1999 r. w Wałbrzyskim Informatorze Kulturalnym. Zdobył wyróżnienia w konkursach poetyckich: O Srebrny Liść Chmielu i O Złotą Lampkę.
Współtwórca Niezależnej Inicjatywy Kulturalnej (NIK) w Boguszowie Gorcach, członek Wałbrzyskiego Stowarzyszenia Środowisk Twórczych. Od ponad 30 lat zajmuje się malarstwem (olej, akwarela, pastel, piórko), uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych oraz w plenerach malarskich w kraju i za granicą. Jego prace znajdują się w zbiorach prywatnych w Austrii, Francji, Niemczech, Włoszech, Czechach. Należy do polsko-czeskiego klubu artystycznego Ars Studio w Mieroszowie.
____________________________________________________________________
PIÓRO
pióro poety
przeszyło przestrzeń czasu
stępiło się na skrzydłach
żółtego motyla
POWIEDZ MI
powiedz mi
o czym dziś
u ciebie
szumiał wiatr
powiedz mi
co szeptały
krople deszczu
powiedz mi
co pokazywały
złotopalce promienie
słońca
powiedz mi
dlaczego muszę
tak długo czekać
powiedz mi
słowami
pięciu żywiołów
o powodach twego milczenia
abym nie bluźnił światu
WYZNANIE
Kocham cię wtedy
gdy
czekasz zziębnięta
jesiennym wiatrem
Kocham cię wtedy
gdy
zmuszasz się do jedzenia
pełnego kalorii ciastka
Kocham cię wtedy
gdy
idziesz ze mną
aleją wiekowych lip
Kocham cię wtedy
gdy
tańczysz zmęczona
codzienną krzątaniną
Kocham cię wtedy
gdy
ziewasz z niewyspania
od wstawania z jutrzenką
Kocham cię wtedy
gdy
mówisz nie
myśląc tak
Kocham cię zawsze
NIRWANA
zamknęła się
czasoprzestrzeń
w złączonych ustach
uciekły spłoszone
wróble słów
ucichły nawet wstydliwe
skrzydłopióre anioły
gdy twoje gałęzie ramion
objęły mnie
a ciała
splecione przemijaniem
ogarnęła miłość
trwaliśmy
oderwanymi bytami
nieistniejącego świata
pogrążeni
w nirwanie upojenia
ZESZŁEJ NOCY
Zeszłej nocy widziałem
w moim śnie
zmarłą Matkę
Wyglądała na dużo młodszą
o wiele młodszą w błękicie żakietu
przezroczysta światłem
zapachu tulipanów
które tak bardzo kochała
Spacerowała pośród ciężkich
brązem liści
butwiejących bez końca
Mijała przejrzyste godziny
już nieistniejącego czasu
pośród kwitnącej ciszy
rdzewiejących kwiatów słów
Słyszałem jej kroki
na nagich szarością
kamieniach zapomnienia
Odchodziła na zawsze
jak niechciany wiersz
___________________________
GRAFIKI


